Czym jest wrażliwość? Czy jestem przewrażliwiona? Dlaczego przejmuję się opinią innych osób, czy oni mają rację? Czy wyglądam/ zachowuję się/ prezentuję się dobrze? Czy mówię do rzeczy? Czy mój głos brzmi śmiesznie?

Tego typu pytania zadawałam sobie przez długie lata. Może pomyślisz sobie, że to świadczyło o mojej niedojrzałości….i będziesz mieć rację. Bardzo długo byłam niedojrzała, nadwrażliwa, zagubiona i biorąca wszystko do siebie i na siebie. Skutecznie utrudniało mi to życie, zwłaszcza zawodowe. Zacznę jednak od początku.

Jako dziecko ciągle chciałam śpiewać i tańczyć, godzinami słuchałam piosenek z radia, wyobrażałam sobie, że jak będę duża, to też będę piosenkarką. Gdy poszłam do szkoły muzycznej, byłam w siódmym niebie! Dosłownie rwałam się na scenę, a energia i szczęście wypełniały mnie od środka. Doskonale pamiętam jednak chwilę, w której poczułam jakby wylano na mnie kubeł zimnej wody. To był moment, kiedy nauczycielka powiedziała, że inna dziewczynka, z innej grupy, śpiewa tak pięknie, że wszyscy biją jej brawo (a mi na zajęciach nikt brawa nie bił) i że to chyba ona zaśpiewa następny koncert, a nie ja. To był moment, kiedy opacznie zrozumiałam, że aby coś dostać i zostać docenioną, to trzeba konkurować. Fakt, że byłam jedynaczką, dostającą to, co sobie wymarzy, dodatkowo obciążał moje spojrzenie na sprawę. To jednak nie wszystko…pamiętam jak po jednym z prezentowanych rodzicom występów, spytałam moją Mamę, czy jej się podobało. Nie podobało jej się. Powiedziała mi wprost, że byłam sztywna jak kołek, a moje koleżanki pięknie, muzykalnie się poruszały. Tak to się chyba zaczęło, moja dziecięca pewność siebie prysła jak bańka mydlana. Niedługo po tym wydarzeniu przeprowadziliśmy się. Musiałam zmienić szkołę, również muzyczną. Tam nie było występów ze śpiewaniem, przestałam więc to robić. Chciałam się skoncentrować na graniu na fortepianie, ale okazało się, że nowa nauczycielka ma do mnóstwo uwag, bo „ręka w poprzedniej szkole została źle ustawiona”. Przestałam się angażować, bo czułam się niekomfortowo, będąc cały czas ocenianą pod kątem tego, co robię źle. Przyszedł czas przerwy od muzyki, słuchałam jej ciągle dużo, ale sama stałam się milczkiem. Kiedyś , gdzieś, sama sobie dla siebie śpiewałam, ale Mama mnie uciszyła, stwierdzając, że raczej nie mam dobrego głosu.

W życiu jednak tak już bywa, że jak coś jest nasze, to do nas w pewnym momencie wróci. Gdy poszłam do liceum, działał tam szkolny chór. Od razu zostałam przyjęta, a nawet wyróżniona solówką na występie dla kuracjuszy. Znów czułam ekscytację, radość i wielką dumę, lecz kiedy wyszłam po raz pierwszy na scenę aby zaśpiewać, bardzo się zdziwiłam – to przestało być miłe, bałam się! To nie był dobry występ, jak mi później powiedziano: „była jeszcze taka jedna, co też jej nie poszło”. Bardzo brałam sobie do serca tego typu uwagi, lecz, pomimo tego, odważyłam się i poszłam na egzamin wstępny do szkoły muzycznej w klasie śpiewu. Przyjęto mnie, pomimo, że były tylko trzy wolne miejsca. Nie potrafiłam jednak tego docenić, ciągle udawałam lepszą niż byłam w rzeczywistości, a w środku czułam się beztalenciem. Bardzo martwiłam się tym, jak odbierają mnie inni, z tego też powodu oblałam egzamin wstępny na studia wokalne. Gdy wydawało mi się, że już przezwyciężyłam dręczące mnie demony i dostałam się na wymarzone studia na wydziale wokalno-aktorskim w Krakowie, moja pewność siebie znowu spadła, bo nagle zaczęłam się martwić tym, czy mój głos jest tak dobry, jak głosy innych studentów. Totalny obłęd.

Na szczęście, po jakimś czasie, przepracowałam ten temat i zbudowałam swoją wartość artystyczną, gdyż tę cechę można wypracować, zrozumieć i nabyć, wraz z doświadczeniem. Po tych wszystkich przeżyciach, wzlotach i upadkach, postanowiłam spojrzeć na swoje porażki i otrzymywaną krytykę troszkę „na opak“, no bo jak to się stało, że pamiętałam tylko to, co negatywne? Przecież w dzieciństwie, na podwórku, byłam gwiazdą piosenki, wygrywałam stadionowe konkursy typu „mikrofon dla wszystkich”, na koloniach prosili mnie abym śpiewała dla młodzieży! Na studiach zawsze byłam wyróżniana, nigdy nikt nie miał wątpliwości, że mój głos jest wyjątkowy. To ja myślałam, że coś jest nie tak. Coś rzeczywiście było nie tak ale… z moimi przekonaniami, z moimi ciągłymi wątpliwościami na swój temat.

Dzisiaj jestem wdzięczna za tę lekcję życia, dzisiaj akceptuję swoje niedociągnięcia i świadomie celebruję wszystkie zwycięstwa. Zdaję sobie sprawę, że niewiele brakowało, abym przez ciągłą krytykę ze strony otoczenia obrała w życiu zupełnie inną drogę niż praca głosem i występy.

Jeżeli chciałaś/eś kiedyś śpiewać, ale zablokowało Cię Twoje otoczenie, jeżeli martwisz się swoim głosem, jego brzmieniem, albo martwi Cię Twój słuch muzyczny, to wiedz, że NIC NIE JEST JESZCZE STRACONE! Możesz zawsze zbudować swoją wartość i nauczyć się obsługi swojego głosu. Możesz samodzielnie zweryfikować swoje predyspozycje wokalno-słuchowe, dzięki prostemu i przyjemnemu kursowi, który dla Ciebie stworzyłam. W domowym zaciszu, bez świadków, krytyków, ani innych „przeszkadzaczy”, możesz odkryć siebie i swoje ukryte talenty. Przyszedł czas, aby pożegnać stare przekonania i zrobić coś tylko dla siebie i swoich marzeń. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z moją ofertą!

LINK do kursu „Poznaj swoje predyspozycje wokalne, naucz się słyszeć oraz słuchać”